101km 26 sierpnia 2009

  • Inches
  • /home/users/yellow_1/pblog/new/wp-content/uploads/2009/11/DSC_0010.jpg
  • 321772 bytes
  • 25-Nov-2009 18:53:11
  • 0
  • NIKON CORPORATION
  • NIKON D50
  • 72.00 (72/1) Inches
  • 72.00 (72/1) Inches
  • Adobe Photoshop 7.0 CE
  • 2009:08:26 18:31:00
  • 2
  • 0.004 s (10/2500) (1/250)
  • f/8.0
  • program (auto)
  • 0221
  • 2009:08:23 08:34:17
  • 2009:08:23 08:34:17
  • Does Not Exists
  • Basic
  • -1.33 (-8/6)
  • 3.48220225318
  • matrix
  • 0
  • No
  • 18.00 (180/10)
  • ASCII
  • 80
  • 80
  • 80
  • 0100
  • 
  • 532
  • 800
  • One-chip color area sensor
  • 
  • 
  • 
  • Normal Process
  • Auto Exposure
  • 1.00 (1/1)
  • 27
  • Standard
  • None
  • Normal
  • Normal
  • Hard
  • Unknown
  • JPEG compression (thumbnails only)
  • JFIFHH Adobe_CMAdobed            U"?   3!1AQa"q2B#$Rb34rC%Scs5&DTdE£t6UeuF'Vfv7GWgw5!1AQaq"2B#R3$brCScs4%&5DTdEU6teuFVfv'7GWgw ?Z#+GeIPFԬ2fВ%!J%'UA1%4=$ޚiP5 ĕOTS[3<|wʃsG[1qzUӫވ>u:YrS;K:]Ө95!Σo>0=Gx5'u.D7k~FU?G=6~S{fg9:S#VRp'GSϕjfwL+OAg;gA% xxGE+U:?#wI,ϷdO?$TW0CMd1ƺR;sK |Pn dߓ4A5͉R%".; A\sESqk>?VX[\|71Q-$3XAd m]mƚhCn}>ª@ MȪϷ XXmuGR^2% iDsă\>*0k:?= L{'`IX jh5Ԩ {]g?$qpQfL3wwPc4j[Io#KL?wFEN']E t.D"p'`sI1Ñ*tfzn$H/KM R]z/f7RZKڄ'_0ZY-8׵HNW7/W$2O7߫U V|kSi'95X*0;pn@j Mٜ{~ )kbYq0.xHdK&ق% CCq3擙R hs\I~cۿ6u:w uS#ӦC#wMM?jx8yotN]"|Sϖ%Suݖh 2o7~$:bUiÏ@ѽst:"Ȯuv՝k+6 3~QaS~Jlƪ5uR;D;3?C9rJǨZ=xgO)78F<6 ,w *6Πy?ʨJb>CwSHh<#]k kzh."]y~pKl?Z?zͯ\UØt>To=#@ 0[C{ȪY ?oo𐒛;3$}~ $O'ĨKnwHXYegnL<8Hr\u)^ |Obn{s(ۘ7zo%m,k?˰,$Q=Xoo+YZ-"#vi/loaaf[fiwk\4 ;̀3s+iG]5ǹHIL~ '>]<@~o<l=c_:m"M;<)!ĞqkO\6 $i@qOEuv9J¨xԩz>D;-D ~pd}il)-oQtv꤅*w
  • 2458 bytes
  • 1
  • 192
  • 532x800
  • Color
  • Baseline
image

Opis Dodane przez: yellow
VN:F [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Spontanicznie w sobotni wieczór pojawił się plan zabicia niedzielnej nudy poprzez próbe bicia rekordu dystansu przejechanego rowerem i tym samym odwiedzenie niewdzięcznej siostry i szwagra. Przygotowania do wyjazdu ograniczyły się na spożyciu dużej ilości węglowodanów pod postacia dwóch torebek ryżu i niesamowicie niepysznego sosu chińskiego a także rozpustą deserową w postaci kultowego Calypso. Próba wcześniejszego położenia się spać niestety nie udała się. Pobudka o 6.30 rano w niedzielny poranek, szybkie śniadanie i start o 7.00.

Za łatwo być nie mogło, do samej Chyloni wiatr w twarz, po 27km czułem się jakbym przejechał co najmniej z trzy razy więcej. Jedyna mobilizujaca myśl była taka, że gdy już skręce we Władysławowie na Hel to wiatr będzie w plecy co uczyni jazdę znacznie łatwiejszą. Pierwszy postój stacja benzynowa w Chyloni. Smołk brejk.
DSC_0010

Pierwsza niespodzianka, tuż przed Puckiem spotkanie koszalinowej kolezanki. Dalej przerwa przy tuż przed Władysławowem. Krótka rozmowa z panem kolarzem koło 70tki, który tego dnia także bił rekord; z tym że jechal z Helu do Gdyni, pełen szacunek ze wiek dla niego nie grał roli a ta trasa nie wydawała mu się niczym nadzwyczajnym.

DSC_0020

Rzut okiem na zegary :D

stop2

Chwile przed Władysławowem, nieprzyjemne widoki. Motorzysta dosłownie wbił się w skręcająca ciężarówke jadąca z gruzem. Potężny korek.

Władysławowo. Moc opadła, brak węgli. Pierwsze zwątpienie. Na szczęscie z pomocą pojawił się market polo oferujący węgle złożone w postaci bananów, 7dejsa i świeżej drożdżówki.  Nogi jak nowe. Kolejny smołk brejk i wiatr w plecy już prosto na Hel. Czysta przyjemność :D

DSC_0022

Jadąc już półwyspem miałem dwukrotnei do czynienia z upierdliwą strażą miejską, która usilnie chciała mnie wygonić z szosy, sugerując stanowczo bym jechał ścieżką rowerową. Przytaknąłem i olałęm. Ścieżki za Jastarnia pozotawiają na prawde wiele do życzenia.

Hel. Męcząca impreza D-day Hell. Militarne parady i dorośli panowie bawiący się w żołnierzy z tym ze z troche droższym sprzętem.

DSC_0054

DSC_0056

DSC_0073

DSC_0105

Hel zaliczony.

Statystyki:
Tm: 3:52 h
Dst: 101 km
Av: 26.1 km/h
Mx: 47.3 km/h

yellow

Dodaj komentarz

Obraz CAPTCHY CAPTCHA Audio
Odśwież obrazek