• Inches
  • /home/users/yellow_1/pblog/new/wp-content/uploads/2009/11/stolatlogo.jpg
  • 141522 bytes
  • 26-Nov-2009 14:54:13
  • 0
  • 72.00 (72/1) Centimeters
  • 72.00 (72/1) Centimeters
  • Adobe Photoshop 7.0 CE
  • 2007:03:05 22:25:23
  • 614
  • 425
  • JPEG compression (thumbnails only)
  • JFIFHH Adobe_CMAdobed            Y"?   3!1AQa"q2B#$Rb34rC%Scs5&DTdE£t6UeuF'Vfv7GWgw5!1AQaq"2B#R3$brCScs4%&5DTdEU6teuFVfv'7GWgw ?TnG˱sz]oeXsEQ~%{qON[ i;ef6}uZӷѲ:}6~/8mķtJ3]s}KHEl5[o+d1Zq)gQm},:$*nn)cٽ'}IxXe܎k6u ey}7#!ص6[QXcl(_kcix1zC\w1;}{Kvq)%Bk/ bYXs>ӲїE5Z+b7I}wdэi 5"Avm-/.<+rNʱu] cM}ZԔ`>T+zcni-}{uGn79k~X2>%=oS.Wzjp_ؘus-ȩۯ8Yu?Hn50qk~hs~UVk?FS.Ղ0OOeޣ֚ů{C[}Mn)ȁ]kXOŬλ-+ۑ~A˯:0_Y,ߏO,gagcgϺjVkfսzhgդ?8gC'x.Xhs3#/V +r纼\^ ]gXkqZ3mqX}5 Vh#=m#ԦܖVP-ut805[Ee}ʟqS|1rơ5OjYc@6=8amo-ic[=_}_xgdّq1sgŲ}U>IYuw2Fdt~KӚ1:[^7W[]v}3~dv;1fYW-jq#P?]>Ve;|CInceFn{I&8hoҪ$-m{EYMES\YPT>+xC ܛ+ \XMn=Kkk[s+S}_+V`oe'F9ۻwg?ltսfbKڛkg?ӾmO')ãZ71Rsj ۿ~Đ zwt=z3s^̻sq֭dzheߤpCegu./tq]ɲe=ճ&vWgUgsՓkN5Wpl .M%j/CTPe2msi};u˲z+9W1rppVdTk{&Yu}or-OwQv0n_Fll{u^y;20j#So]MyقYiokϳ괭\%*4ak}ַRFzOq4lL:0cm`ڗ9qǾ\,~9\6o-û;ucI{^mf:mVUK~!ñfcTp5]>uvUoosа vv>tY_Uc_+m@4 ʹusҬz~1r1͞HZ^^ꍬmMl~MQ}*Ӱ:CKo[Z bŬI-|kF5kek׻C]K,e%6[IqLmu{k~vTȬ [Im ȩVt,zك7G_W9nc=gntٵ6röƽs?WH"\:ȝAww.?oRt\ӳr^l&#ovW6$Uog0>vsUy*tWgl7kBuhmf(#ԺoKfGnqk!Tk=ۜArL?`7;eX+ͨ[DZ?{]_ұ*L~]Ed}PƂ&mO3wo '+Wg`K==V۳zsm58V+}l5ݍS,`3z{eM+jŶ(/ 7Ӷ[-=F?3I}_Ωv=4Y`+c@gk^{N82۩=Gc}w w ]}OO͏T:gz77 e|vva$to+֦ #k6_E_Ԋo1%Ս[_K7}MwS V2cXI}l?lf>~Uv Wu-euTo}1(GuWgeVo57n~O$^2륓5L4m ԭcX+z~ZNM?6փwPʷy")ԈJapof: d_'c|&57Jq>YFO#WUbrVy?|W5tD_ E?iIOTI%)$wRn33+7k= \1ҷwA:wz*>׺ٹ׼z7_o}^ŭ^%",l3XVcRdI%qSU15X\}[>zUS[s1snĹUa!4=yv4P{7kZw$;=vMPmʩVthiܚX~UF[{k~wܱ/WlE`̼v8HPvEMqikW=ן3O-5`9ťc^zox}BOҥ̤=Jݴ12{i kmߑg['Hu켚2^^\fc;"ITXKK\En5vY5w$&tleE\>n7^)J߲6 \Y{K{}w+ﱔzصINExY*wnmY <2^ղT]s?_WvEMe]Wv麷~v=OӲJs1p9۝]"Di)6Ks/gZi$>7ѝ*T \J*^YU~lծ$m[MgM Kvi$揫$Uek{-x,{.9Bf%91$+[)$5Q[[vN1@M$
  • 4639 bytes
  • 1
  • 192
  • 614x425
  • Color
  • Baseline
image

Opis Dodane przez: yellow
VN:F [1.9.1_1087]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Drodzy czytelnicy mija właśnie rok istnienia naszej cudownej cyfrowej.pukawki. Bardzo pogodny i udany rok obfity w zdjęcia. Gołym okiem (tak myślę) widać nasze postępy w dziedzinie fotografii, porównując najstarsze apdejty z tymi najnowszymi. To tak skromnie. Mamy nadzieje, że to dopiero początek wszystkiego. Nie może być inaczej. Musimy przyznać, że oglądalność serwisu z miesiąca na miesiąc wzrasta co bardzo nas cieszy. Mamy nadzieje, że będziecie nas oglądać póki nie umrzemy ze starości albo chociaż do naszego wieku kiedy nie będziemy mogli utrzymać aparatów w rękach ;) W związku – z rocznicą, założenia pukawki – postanowiliśmy ( ;) ) zrobić szalony apdejt. Zdjęcia jak zdjęcia ale za to jaka historia i ile spontaniczności! Zamieniajcie się we wzrok i czytajcie uważnie bo mały reportaż z ostatniego weekendu z pewnością będzie tego wart! Zaczynajmy więc – jest piątek późny wieczór. Po znojach całego – ciężkiego tygodnia odwiedził nas nie kto inny jak sam: Złożyło się tak – że tylko 2/3 pukawki miało przyjemność urzędować z egzotycznym przyjacielem. Musiał być kierowca. Padło na mnie ;) Po konwersacji reszty ekipy z ów gościem, niektórym zaczęły się plątać języki i byli nieco bardziej wyluzowani niż zwykle, wtedy właśnie odezwał się kolega o imieniu Głód! Kierowce w mej osobie był w pogotowiu więc pojechaliśmy do standardowej kebabowni coś zjeść. Cóż za rozczarowanie ogarnęło nas gdy okazało się, że owa słynna jadłodajnia była już zamknięta. Wtedy rzuciłem propozycje baru mlecznego – Kmar. Tibzor zaproponował jednak coś innego, także na literę K: – Może Kołobrzeg? Jedzenie w Kołobrzegu, znam tam… – zaczął się rozwijać tibzor, lecz travisb szybko go skarcił: – To za daleko! Tibzor chwile się zastanawiając, rzucił kolejną propozycje także na literę K – Kraków? -Ale dlaczego akurat Kraków ??? – BO TAK !!!!! Stało się. Pojechaliśmy zabrać zdzirę (samochodowy GPS o żeńskim głosie) a także aparaty i ruszyliśmy w drogę do pięknego Krakowa. Nie do wiary prawda? Dojechaliśmy do Łodzi, pierwszy przystanek. Travisb we Włocławku zdołał pozbyć się skutków ubocznych po spotkaniu z Jack\’iem. Postanowił się na nas obrazić i kazał się wysadzić na dworcu ,oznajmił że wraca do domu bo z kimś jest umówiony na godziny popołudniowe – szybko mu to jednak wybiliśmy z głowy. Pojechaliśmy dalej. Łódź, chwila przerwy – postój przy Mcdonaldzie. 2x czisburgery dla tibzora i biała kawa dla mnie. Tutaj właśnie do tibzora trafiło (wygląd twarzy przypominał spotkanie z tramwajem) co się dzieje, myśli typu “Jesteś taki stary i strasznie głupi ” nie pozwalały skupić się na odpoczynku w reszcie drogi. Pojechaliśmy dalej. W tym czasie przez CB kierowcy tirów zdążyli umówić się na lodzika z paniami etc – atrakcji w eterze co nie miara. Pogoda nie zapowiadała się zbyt pysznie – jednak gdy zbliżaliśmy się do małopolski – zaczęło się rozpogadzać. Autostrada – wyznaczała dla nas ostatni odcinek naszej trasy – muszę przyznać, że to chyba z tego powodu cieszyłem się najbardziej ja – byłem już trochę zmęczony po 500km trach jazdy samochodem bez snu. Dałem rade, musiałem ;p 6.50zł i pojechaliśmy dalej. Tibzor zdołał sobie przypomnieć, że niezbyt schludnie ubrany jest więc musieliśmy zahaczyć o centrum hadlowe – by tibzor mógł nabyć nowe wdzianka :D (tia, niezbyt schludnie :), poprzedniego wieczora naprawiałem samochód leżąc na podłodze garażu koligena KUBY i się strasznie ubrudziłem ) Po skompletowaniu ubioru ruszyliśmy na Kraków. Jednak po drodze – była tabliczka informująca że skręcając na lewo dojedziemy do oświecimia – skręciliśmy. Zdjęcia nie wymagające komentarza Zgadza się – zdjęcia te nie pasują raczej ku radosnej chwili świętowania pierwszych urodzin pukawki – jednak była to część tripu, dlatego postanowiliśmy je tu umieścić. dop. tibzor: dla mnie to miejsce wydało sie strasznie ciche i przytłamiające (częściowo przez alkohol). Tutaj drobna aluzja, jeśli chcecie zwiedzić to miejsce (a warto) to tylko z przewodnikiem. Ruszyliśmy na Kraków. Niestety pogoda zepsuła się. Zrobiliśmy raptem kilka zdjęć i weszliśmy szybko do restauracji pierwszej z brzegu. Obiad zapchał nas maxymalnie – muszę przyznać że był wyśmienity! Kraków. Chyba uwielbiam to miasto – szkoda, że pogoda nie dopisała a z pewnością powstało by więcej – bardziej przemyślanych ;] zdjęć. Byliśmy zmęczeni – postanowiliśmy że czas wracać. Wróciliśmy do Gdańska. Największy Spontan ever~ dop. tibzor: ze względu na pracę w krakowskiej firmie kilka lat temu odwiedzałem to miasto kilkakrotnie i za każdym razem byłem oczarowany. Trzeba będzie to powtórzyć, ale już z planem :) Epilog Kilka faktów dotyczących wyjazdu: – 1305km drogi zrobionych przez 24godziny. – Red i Spinache – płyta \’8 rano\’ zdecydowanie najczęściej słuchana płyta w aucie – zabawna na maxa! Bukake in jor fejs bijacz :p – polecamy serdecznie ! – w drodze powrotnej zdzira odmówiła współpracy wyłączając się na amen. – schaboszczaki z ziemniakami w przydrożnych barach dla kierowców, smakują kapitalnie, szczególnie o 4 nad ranem! tibzor – żałuj że swojego nie zjadłeś swojego – w tych samych przydrożnych barach można oszukiwać barmana i używać płatnej toalety za darmo :D – i w tych samych barach można zdobyć kpl. sztućcy :) Deser HA! Wspaniały finał – Tibzor chwile przed wyjazdem do Krakowa – powstanowił namówić naszego serdecznego kolege fotoblogera Ariesa by pojechal z nami. Niestety Aries o dziwo spał (jak można spać w piątek o 2 w nocy?! ;) ) i niestety tibzor zmuszony był nagrać się ariesowi na skrzynkę. Aries gorący towar nagrał i udostępnił – zapraszmay do przesłuchania – MIAZZZZZZGA!:

Tibzor na poczcie głosowej Ariesa

(plik: *.mp3, waga: 1,3MB)

Za to ostatnie gorąco przepraszam słuchaczy :)

yellow/ tibzor / travisb

Dodaj komentarz

Obraz CAPTCHY CAPTCHA Audio
Odśwież obrazek